Siedzisz wieczorem przed kolejnym odcinkiem ulubionego serialu, a tam BUM! zmiana w fabule. Reżyser wprowadza nową postać! I zanim zaczniesz ją lubić lub jej nieznosić, następuje właśnie to: wielkie wejście- tym większe, im ważniejsza dla serialu jest postać.

Pokażę Wam dziś kilka moich ulubionych Big Enters, a w komentarzach zapraszam do dodawania swoich ulubionych momentów.

Uważaj, wpis zawiera spoilery.

Królewskie wejście, czyli Pan Śmierć z „Supernatural”

Muzyka zapada w pamięci, prawda? A teraz kilka zabiegów reżyserskich które zauważyłam:

Najpierw kadrowanie. Cała scena kręcona jest z dystansu (po drugiej stronie ulicy, albo od tyłu bohatera). Twarz postaci to ostatnie co widzimy, a właściwie nie widzimy- bo nie zwracamy na nią uwagi. Nikt nie chce jej widzieć. Śmierć przemyka obok- oczywiście jest obecna, ale reżyser pokazuje nam ideę- dopóki nie spotkasz się ze Śmiercią osobiście, nie chcesz o niej myśleć.

Popatrzcie na szczegół. Tuż przed wjazdem samochodu na słupie widzimy znak drogowy „One way”. Biała strzałka wskazuje bezpośrednio na szyld sklepu „Bail Bonds”- co można przetłumaczyć jako „poręczyciel majątkowy”, a czerwono-czarne logo układa się sugestywnie w litery RIP- Rest In Peace. Już teraz reżyser, Eric Kripke, zaznacza w którą stronę zmierzamy. Dla każdego jest tylko jedna droga a Śmierć upomni się o swoje. Jest poręczycielem powierzonego życia i w momencie jego kresu zabiera wszystko. To znaczy, że powinniśmy niepokoić się o naszych bohaterów, bo znaleźli się teraz w niemałych tarapatach.

Zrzut ekranu 2016-04-27 11.40.34

I jeszcze montaż. W grę wchodzi wybór muzyki i dynamika scen. Kiedy Śmierć wychodzi z samochodu dostrzegamy przyspieszenie akcji, następnie wszystko zwalnia. Dynamika kamery nadaje scenie poczucia nieuchwytności. Z przedstawiany bohaterem wiążą się sekrety, tajemnice i jakaś dziwna historia. Dodając do tego szary filtr pejzażu i muzykę, tworzy się atmosfera niepokoju. Czy mamy spodziewać się najgorszego? W kolejnych sekundach sytuacja zmienia się.  Nagle cały świat „działa” w zwolnionym tempie. Ale nie główny bohater. Na Śmierć nie ma wpływu dynamika ludzkiego życia. To co wokół, dzieje się poza nim. Może Sam i Dean widzieli już wiele, ale Śmierć to bohater inny niż wszyscy.

Przyznajcie, że to Wejście rzeczywiście jest interesujące… Dla kontrastu jeszcze jedno wprowadzenie bohatera z tego samego serialu:

Anielskie wejście, czyli niebezpieczny Castiel

Wiemy jak wyglądają aniołowie. Biała alba, blond włoski i twarz zakryta łuną światła. Co to więc za anioł przy którym gasną wszystkie światła, którego pierwsze ujęcie to wielki, wyolbrzymiony cień i spowijający go mrok? A no, po wielu sezonach wiemy, że Castiel jest aniołem jedynym w swoim rodzaju.

Aż do 1:25 w scenie nie słyszymy muzyki tzn. instrumentów. To co dzieje się wokoło można nazwać mianem „strasznych odgłosów” napawających bohaterów przerażeniem. Mamy tam podmuchy wiatru, świerszcze, odgłosy walących się murów i tłuczonego szkła. Ponieważ kamera nie pokazuje nam drugiego planu, wszystko co słyszymy ma pomóc widzom ulokować scenę w konkretnym otoczeniu.

Cała ta dobrze przemyślana sekwencja ujęć pokazuje izolację bohaterów stawiających czoła sytuacji, która przewyższa ich pod każdym względem. Zauważcie, jak już wspomniałam,  kamera jest cały czas blisko twarzy bohaterów i nie pozwala nam zobaczyć tego co dzieje się dookoła. Aby dobrze nakreślić izolację, oprócz efektów dźwiękowych, ujęcia filmowano w bardzo charakterystyczny sposób. W poprzednim filmie, ze Śmiercią w roli głównej, mieliśmy dwa rodzaje montażu- przyspieszenie i zwolnienie. W tym wypadku reżyser znów posłużył się dualizmem- tym razem decydujące ujęcia kręcone są albo w perspektywie „od dołu” albo „od góry” – jakby z lotu ptaka.

tumblr_o5mugfzygw1u90r79o1_400Dean i Bobby kręceni są prawie zawsze z perspektywy „od dołu”, natomiast postać Castiela tak, by widać było całą lub większą część jego sylwetki. Celem zabiegu jest pokazanie kontrastu. Nadchodzący bohater jest kimś innym- nie jest człowiekiem. Perspektywa „lotu ptaka” pokazuje jego pewność siebie. Patrząc od góry nie mamy wątpliwości, że to Castiel jest panem sytuacji, kontroluje ją.

Kamera przestaje „bawić się” perspektywą w momencie gdy Castiel spotyka się na jednym ujęciu z Deanem. Reżyser pokazuje tym samym, że Anioł symbolicznie „zszedł na ziemię” i  zrównał się z człowiekiem.  Dean i Castiel są teraz na tym samym poziomie i może nastąpić między nimi dialog.

Jak to robią Brytyjczycy: Sherlock vs Moriarty

Interesuje nas fragment do 1:50

Wcześniejsze przykłady pokazywały przemyślany montaż i pracę kamery. A tutaj zupełnie inna bajka. Tym razem odpowiedzialność za przedstawienie postaci, reżyserzy serialu BBC „Sherlock” (Steven MoffatMark Gatiss) położyli na barkach aktorów. Andrew Scott, świetnie poradził sobie z tym zadaniem. Żeby nie zdradzić zbyt dużo fabuły powiem tylko, że aktor musiał odegrać postać która odgrywa postać… Taka aktorska incepcja. I na swój występ dostał dokładnie jedną minutę.

Kiedy Moriarty pojawia się po raz pierwszy, nie szukamy w nim nikogo szczególnego a jedynie rozwinięcie wątku z lekka komicznego, nieodwzajemnionego uczucia Molly (oczywistego dla widzów, a ukrytego przed skrajnie praktycznym umysłem Sherlocka). Trudno jest podejrzewać tę scenę o większe znaczenie. I taki właśnie był cel twórców.

Pierwsze ujęcia układają wszystkich bohaterów na swoim miejscu. Najpierw Molly, jak zawsze zainteresowana pracą Sherlocka, ale jednocześnie podekscytowana i nienaturalnie radosna na widok Jimmiego. Następnie Sherlock, omiatający wzrokiem przybysza i szufladkujący go w swojej głowie. No i Watson ze tumblr_inline_o11y6eAVeT1tgbnyl_500spojrzeniem człowieka urażonego pominięciem w introdukcji. Pozornie Moriarty nie zrobił niczego szczególnego, ale przecież na tym polega serial- Sherlock zaraz wytłumaczy nam co o nim myśleć.

I tak się dzieje… to detektyw kieruje naszym nastawieniem do postaci. I nie mamy powodów żeby wątpić w jego dedukcję. Realizator uwiarygadnia proces myślowy Sherlocka pokazując nam ujęcia na podstawie których SH dokonuje swojej analizy. Niefortunny związek Molly doskonale pasuje do charakterystyki tej postaci, a bezpośredniość i pewność siebie Sherlocka to jego natura. Reżyserzy nie dali widzom żadnej wskazówki sygnalizującej, że bohaterowie pracujący w laboratorium zostali oszukani przez mistrza zbrodni i manipulacji.

Zobaczcie jak wiele przemyśleń potrzeba, żeby wprowadzenie bohatera wywarło odpowiednie wrażenie i przysłużyło się dalszej fabule.

Oczywiście na tym się nie kończy. Przygotowałam jeszcze kilka ciekawych przykładów, ale dzisiejszy post zrobił się zaskakująco długi. Dlatego piszcie jeśli podoba Wam się analiza, a obiecuję, że jeszcze spotkamy się w tym temacie.

Reklamy