Prosty obraz. Mały szczygieł na brzegu karmnika, ze złotym łańcuszkiem przypiętym do nóżki. I więcej nic- biała ściana. Wśród kolorowych i świecących kamyków baroku, ten można nazwać bezcennym bursztynem.

Mauritshuis_Fabritius_605Concepto (koncept), ingenio (pomysłowość), agudeza (ciętość)- jeśli te cechy dominują u artystów XVII wieku to Fabritius swoim „Szczygłem” nadał im własny, niepowtarzalny wymiar. Artysta wykorzystał specjalną technikę by wprowadzić iluzję w postać swojego szczygła. Oglądany z dystansu ptak wydaje się w ruchu, tak jakby zaraz miał zmienić swoją pozycję. Ale nie tylko technika wyróżnia tego małego ptaszka spośród innych dzieł sztuki. Po przeprowadzonej w 2013 roku renowacji okazuje się, że obraz cudem ocalał z jednej z największych eksplozji prochu w historii Holandii. Wybuch z 1654 roku miał miejsce w mieście Delft, i pozbawił  życia Carela Fabritiusa– autora obrazu.

Opnamedatum: 2010-02-11
12 października 1654 zarządca prochowni w Delft zszedł do piwnic z zapaloną latarnią. Wystarczyła jedna iskra. Wybuch słychać było na oddalonej o 150 km wyspie Taxel. Zginęło co najmniej 100 osób.
Carel_Fabritius_-_Self-Portrait_-_Google_Art_Project
Fabritius Autoportret

Fabritius, uczeń Rembrandta, umarł w wieku 42 lat w wyniku eksplozji  prochowni (1654). Wraz z nim bezpowrotnie odeszło wiele dzieł sztuki. Ale nie „Szczygieł”. Wielki wybuch, wiele nieodratowanych istnień i na zawsze pogrzebanych arcydzieł. To niefortunne wydarzenie stało się inspiracją dla Donny Tartt do napisania powieści, której kluczem jest mały ptaszek namalowany przez Fabritiusa.

 

 

 

Wyobraź sobie, że obraz takiej sławy trafia w Twoje ręce… i przez chwilę masz przywilej uważać go za „swój”. Taka sytuacja przytrafiła się Theodorowi Deckerowi- bohaterowi powieści.

jpTARTT-blog427
Donna Tartt

To niezwykła książka. Śledzenie Theo w czasie kiedy dojrzewa, podejmuje trudne decyzje, spotyka się ze śmiercią, próbuje przetrwać- to wszystko daje niezwykłe poczucie przywiązania do tego chłopca, a wkrótce mężczyzny. Podróż z nim nie jest bezpieczna. Spokój na pierwszych kartach powieści jest zdecydowanie złudny. Zanim skończymy pierwszy rozdział porozmawiamy o sztuce, odwiedzimy Galerię i.. będziemy walczyć o życie. Od razu.

 

Powieść „Szczygieł” „to gulasz, do którego wrzucono powieść rozwojową, kryminalną, obyczajową, powieść z tezą, powieść drogi, melodramat, thriller, traktat o sztuce, przypowieść filozoficzną…” (cyt. za Jerzy Jarniewicz, Gazeta Wyborcza). I jest to prawda. Powieść wymyka się z ram jednej konwencji. Ma to zarówno pozytywne jak i negatywne skutki. Zaczynając od złych stron, trzeba przyznać, że podejmując się tak kompleksowego, a jednocześnie zróżnicowanego przedstawienia głównego bohatera, brakuje czasu na rozwinięcie wielu zainicjowanych wątków. Nie zawsze dowiemy się całej prawdy o jakimś wydarzeniu. Co więcej, zdarza się, że fabuła powraca do wydarzenia z przeszłości bohatera zupełnie zmieniając jego znaczenie. Rozumiemy, że bohater, będąc dzieckiem przeżywał traumatyczne wydarzenia na swój własny, niedojrzały sposób… Ale niestety wracając do nich później, pęd bieżących wydarzeń nie pozwala nam się nad tym dłużej pochylić. Zamiast tego mamy wrażenie, że zostaliśmy trochę oszukani przez narratora.

Być może przedstawiona „zła strona” powieści Donny Tartt to bardzo poważne oskarżenie o niekonsekwencje prowadzenia historii, jest jednak druga strona medalu, która usprawiedliwia ten zabieg.

Theo Decker to nie postać którą łatwo ocenić. Nie wszystkie decyzje które podejmuje pochwalamy czy przyjmujemy bez zastrzeżeń. A jednak czujemy się mocno związani z bohaterem. Jakkolwiek by nie postąpił, wierzymy w niego. Tak jak Fabritus malując „Szczygła” operuje bardzo charakterystycznym światłem i cieniem, tak Donna Tartt próbuje przedstawić Theo. Patrząc na obraz nie wiemy czy siła jego odbioru  wynika z mistrzowskiego użycia światła eksponującego małego ptaszka, czy też z cienia- tak wyraźnie zaznaczonego pewną ręką artysty. Podobnie z sylwetką bohatera. Jest światło- wydarzenia które dzieją się na kartach, towarzyszenie bohaterowi; jest cień-przeszłość Theo- najpierw jego korzenie (rodzina z której pochodzi), a później podjęte decyzje, które ciągną się za nim latami. Cień zmienia swój kształt w zależności od kąta padania światła- to naturalne w przyrodzie, naturalne również dla powieści. Przed bohaterem nieustannie stoi zadanie radzenia sobie z konsekwencjami decyzji jego i jego rodziny. Trudno opisać ten zabieg. O jego wydźwięku najlepiej przekonać się na własnej skórze czytając powieść.

Concepto Donny Tartt zasiewa w nas ciekawość, która sprawia, że bardzo trudno oderwać się od lektury. A przecież „Szczygieł” to powieść z półki tych przerażająco obszernych. Porywający, jasny język autorki i.. szybko okazuje się, że 839 stron przestaje być wyzwaniem. Nagroda Pulitzera 2014r. w kategorii fikcja literacka, najzupełniej zasłużona!

Więcej o książce z ust samej autorki- Donny Tartt. Polecam wywiad zarówno osobom które książkę już znają, jak i tym, którzy zastanawiają się czy po nią sięgnąć.

Źródełka:
https://www.wnyc.org/radio/#/ondemand/332223 http://www.wiatrak.nl/46271/katastrofalne-eksplozje-w-holandii https://www.youtube.com/watch?v=XXin6AFYNa http://wyborcza.pl/1,75475,18272946,Donna_Tartt_i_iluzja_podwojnego_kodu___Szczygiel__.html
Reklamy