Koniec z przedwiosenną depresją! Z pomocą przychodzi nam muzyka. Kiedy Ci smutno, kiedy Ci źle- zasiądź w fotelu zrelaksuj się!

Człowiek stworzył nie jedną rzeczywistość dzięki której rzeczy które dawno minęły nadal zapierają dech w piersiach. Taką chroniącą od zapomnienia rzeczywistością jest muzyka. W pewnym momencie jesteśmy w stanie dotknąć tylko wspomnień. I może brzmi to szaro i depresyjnie ale wcale nie musi tak być!

Flying Time Machine

Stawiam dziś przed Wami pewną piosenkę z odległego roku 1911. Posłuchaj tylko..

Utwór został nagrany 106 lat temu! Już od dawna nie ma z nami Ady Jones (zmarła w 1922r.) i Billy’ego Murraya (zmarł w 1954r.). Jest za to coś niezwykle mistycznego w odsłuchiwaniu nagrania, które przebyło tak długą drogę. Aż ciarki przechodzą!  Poza oczywistymi różnicami w postępie technologicznym, ludzkie marzenia, miłości i pasje przez wieki pozostają niezmienne.

A teraz, wyobraź sobie igłę gramofonu pocierającą o tę starą płytę i pomyśl, że słowa mówiące o locie latającą maszyną w rzeczywistości odnoszą się do miłości. Podoba mi się szczególnie obraz malowany w drugiej zwrotce:

Oh Gee! you’re a fly kid Not me! I’m a sky kid See I’m up in the air About you for fair

Trudno dosłownie przetłumaczyć ten dialog ale pewne jest to, że chłopak tak radośnie śpiewający w duecie, swoją ekscytację i pasję bierze właśnie z  obecności ukochanej, w jego własnej latającej maszynie. To obecność dziewczyny sprawia, że chłopak wznosi się w powietrze. I wzajemnie:

Balance yourself like a bird on a beam In the air she goes! There she goes! Up, up, a little bit higher Oh! My! The moon is on fire

Dziewczyna z piosenki wzlatuje coraz wyżej. Zachęcana przez chłopaka, przy nim pozostawia na ziemi niepokoje i troski. Wspólnie lecą tak długo i tak daleko, że zapada zmrok i na niebie pojawia się płonący księżyc. Jak w bajce.

Jeśli ktoś z Was ma przeczucie, że gdzieś już słyszał tę nutę to już mówię jak to możliwe. Oto odpowiedź:

Pomimo średniej jakości nagrania wierzę, że każdy rozpoznaje fragment filmu „Titanic” Jamesa Camerona. Di Caprio i Kate Winslet stworzyli wspaniały duet- właśnie taki jak ta para podróżująca latającą maszyną w nieznany świat. W dobrze przemyślanym scenariuszu Camerona nie ma przypadków.

I co? Rozmyślanie o przemijaniu musi być smutne i depresyjne? Nic bardziej mylnego. Nawet jeśli podróżujemy w czasie sto lat wstecz, możemy być zaskoczeni ile inspiracji i świeżości przelewa się do naszego świata z tych dawnych, zapomnianych lat.

Reklamy